Przedsiębiorstwo Intrograf Lublin S.A. przeszło w ostatnim czasie diametralną zmianę – z drukarni opakowań, stało się fabryką produkującą opakowania. O tej ewolucji, a także specyfice współpracy z klientami z rynku farmaceutycznego oraz parafarmaceutycznego rozmawiamy z Piotrem Tarachą, prezesem zarządu Intergraf Lublin S.A.

W ostatnich miesiącach przeprowadzili się Państwo do nowej siedziby, co się zmieniło?

Piotr Taracha: Obecnie dysponujemy trzy razy większą powierzchnią, przez co nie notujemy ograniczeń w obszarze infrastruktury. Fabryka została zaplanowana pod produkcję farmaceutyczną. Powstałą ona przy wsparciu inżynierów z Heidelberga, którzy pomagali nam projektować technologię, polskiego biura konstrukcyjnego, które projektowało architekturę, a także naszych klientów, którzy na etapie budowy fabryki udzielali nam całej masy cennych rad. To wyjątkowo komfortowa sytuacja, gdy buduje się coś od nowa i wie się, po co ta budowa jest realizowana. Całość inwestycji, czyli budowa nowego zakładu, a także zakup dodatkowego sprzętu, to przy tym około 30 mln zł. Część maszyn i urządzeń udało się sfinansować przy wsparciu Unii Europejskiej.

Piotr Taracha

Zmiana lokalizacji pociągnęła za sobą zapewne także odpowiedni wzrost zatrudnienia?

Przez ostatnie parę lat bardzo mocno wzrastaliśmy, tj. notowaliśmy wzrosty sprzedaży rzędu 30% rocznie, tak jak miało to miejsce np. w roku 2013. Z kolei I kwartał br. to kolejne 30% w górę. Wzrost ten jest przy tym bardzo mocno konsekwentny, ponieważ ukierunkowany na branżę farmaceutyczną, a nawet szerzej – health care.

Wzrost na taką skalę wymaga więc obecności odpowiedniego zespołu ludzi, a tych z kolei szkoli się samodzielnie – 90% naszych pracowników, to ludzie wyszkoleni przez nas, a zatrudniamy na chwilę obecną około 200 osób. Jeśli zajmujemy się tak wymagającym i doskonale zorganizowanym klientem, jak farmacja, to pozyskanie pracowników jest dużym wyzwaniem.

W ramach przykładu mogę powiedzieć, że gdy bardzo mocno rozwijaliśmy produkcję ulotki wielokrotnie falcowanej i zdecydowaliśmy się na zatrudnienie falcmistrzów z małych drukarń, to wszyscy polegli. Stało się tak dlatego, że dla nich milimetr nie był problemem, podczas gdy dla naszych klientów pół milimetra na maszynach pakujących to już problem. Mamy więc inny standard pracy, niż drukarnie, które nie pracują dla takich klientów, z którymi kooperujemy my. Dotyczy to i druku, i sztancowania, jak i klejenia, a także procesu produkcji ulotki farmaceutycznej. To kompletnie inny standard.

Ciężko jest pozyskać takiego klienta?

Tak, bardzo. To klienci, którzy wielokrotnie muszą zobaczyć fabrykę, audytować ją itd. Trzeba być bardzo dobrze przygotowanym do pracy z klientem farmaceutycznym. Dotyczy to samej infrastruktury, organizacji, w tym oczywiście systemu jakości, jak i  ludzi, którzy muszą być przygotowani do tej współpracy, co najlepiej oddaje wspomniany przykład falcmistrzów, którzy doskonale sprawdzają się w innym biznesie, jednak nie są przysposobieni do naszych standardów.

- reklama -

ANKIETA DLA CIEBIE!

O ile musisz podnieść cenę za usługę/produkt, by jak najszybciej i realnie nadrobić straty spowodowane pandemią?