Nowe wyzwania

Na łamach czasopisma (wersja tradycyjna) ukazują się materiały powstałe podczas rozmów z wyjątkowymi postaciami naszej branży. Przedstawiamy Wam kilka z nich, mając nadzieję, że oprócz interesujących materiałów (artykułów) merytorycznych, stanowią one wspaniałe uzupełnienie i zachętę do zakupu prenumeraty czasopisma.

0

Kiedy opublikowaliśmy informację o rozpoczęciu pracy przez Andrzeja Turskiego w Heidelberg Polska – na nowo – czyli od stycznia 2018 roku, wystarczyło popatrzeć na wyniki oglądalności tego newsa na stronach WWW naszego wydawnictwa. To niesamowite, jak jedna osoba potrafi kumulować tak dużą oglądalność. My postanowiliśmy spotkać się z bohaterem tej informacji i dowiedzieć się nieco więcej. Andrzej Turski w Heidelberg Polska. To chyba jedna z tych informacji, które były dla większości zaskoczeniem.

Byłeś przez wiele lat utożsamiany z tradycyjną technologią drukowania etykiet. Gallus to było Twoje dziecko w Polsce. Później spektakularne miesiące w HP. Sukces sprzedażowy, bo trzeba przyznać, że zrobiłeś coś, czego nikt się nie spodziewał. Sprzedałeś „cyfrę” tradycyjnym drukarniom.

- reklama -

Każdy z nas w jakimś momencie swojego życia potrzebuje zmiany. W Heidelbergu pracowałem 15 lat i jeden tydzień i doszedłem do wniosku, że trzeba coś zmienić. Wiedza i technologia – to moje wyzwania na tamten czas. Firma Heidelberg w tamtym momencie posiadała jedno z pierwszych rozwiązań do drukowania etykiet w technologii cyfrowej (hybrydowej), były to jednak dopiero początki z „cyfrą”. Blisko półtora roku trwała moja praca w HP i muszę przyznać, że niewątpliwie jest to lider w technologii cyfrowej. Sukcesem rzeczywiście była sprzedaż maszyn w segmencie etykietowym i opakowaniowym. Przez ten czas zdobyłem doświadczenie, które pozwoliło mi spojrzeć na tego typu wyzwania w zupełnie inny sposób.

Pamiętasz nasza rozmowę, kiedy odszedłeś z firmy Heidelberg do HP. Praktycznie dla wszystkich było to wielkie zaskoczenie, że Ty, osoba na której bazie rozpoczął swoje sukcesy Gallus, nagle znika i pojawia się w HP. Wiesz, że Twoje odejście wtedy było żywo komentowane wśród specjalistów z tej dziedziny dość mocno, niektórzy twierdzili że nie niedługo nie będzie Gallusa w Polsce.

Przesada. Gallus jest nada. Firma Hedelberg/Gallus jest jednym z głównych graczy rynku etykietowego w Polsce. Zdaję sobie jednak w pełni sprawę, że wejście w tematykę etykiet, a później całą branżę, czy jak kto woli budowanie relacji z klientami – wymaga czasu, zaufania i ogromnego zaangażowania. Lata doświadczeń pozwalają odnieść sukces. A moim głównym celem czy przesłaniem było zawsze realizowanie konkretnych projektów dla klientów. Cieszyły mnie i cieszą sukcesy naszych klientów na trudnym rynku etykiet samoprzylepnych.

Wiele z tych projektów było wtedy bardzo wymagających, gdzie nie tylko koordynacja wszystkich działań, ale także czas był istotnym czynnikiem. Należy jeszcze zdawać sobie sprawę z tego, że maszyny tradycyjne to różnorodność opcji możliwych do konfiguracji, zupełnie inaczej niż w maszynach do druku cyfrowego.

Inwestycja w jedną, czy drugą technologię musi być bardzo świadomym działaniem klienta. Jego potrzeby, rynek, klienci, produkty, nakłady itd., to są istotne szczegóły nad którymi warto się pochylić i rozpatrzeć za i przeciw. Na chwilę obecną nikt już nie zadaje sobie pytań czy wejść w technologię cyfrową.

A jakie pytanie jest stawiane?

Andrzej Turski

Przede wszystkim, takie w jaki typ technologii inwestować. I do jakiego kręgu klientów końcowych dotrzeć. Dopiero później, jaka technologia. Czy ma być to elektrofotografia, inkjet, czy też technologia tonerowa. To także w jakiś sposób weryfikacja rynku, który może niektóre rozwiązania zaakceptować, a inne nie.

Ostatnie dwa lata w maszynach wąskowstęgowych przyniosły niesamowity rozwój zarówno w technologii analogowej, jak i cyfrowej. W technologii tradycyjnej producenci maszyn wprowadzili wiele rozwiązań przyspieszających przyzbrojenie maszyn, poprawiających jakość druku oraz możliwości łączenia różnych technologii w linii. Widać, że Gallus odrobił swoją pracę domową i technologia drukowania aktualnie oferowana przez tę firmę, to zupełnie co innego niż jeszcze dwa lata temu.

Jakiś czas temu byłem na spotkaniu z zarządem firmy Gallus i to co mogę powiedzieć, to to, że Gallus posiada bardzo sprecyzowaną strategię rozwoju, zarówno w technologii cyfrowej jak i analogowej. Nie jest to zatem jakiś start-up. To dokładnie przemyślany ruch, zaplanowany w najdrobniejszych szczegółach. Dynamika rynku wymaga ciągłych zmian technologicznych.

Ta przygoda z HP pozwoliła Tobie również na przyjrzenie się rynkowi oczami potentata tego rynku. Czy nie zauważyłeś, że po prostu nie ma odwrotu?

Nadal twierdzę, że technologia drukowania cyfrowego jest przede wszystkim wspaniałym uzupełnieniem technologii tradycyjnej. To trzeba jasno powiedzieć, że druk cyfrowy jest dzisiaj jeszcze dość drogi. W przyszłości być może będzie tańszy, a później kosztowo będzie podobnie lub nawet jeszcze taniej niż w technologii tradycyjnej. Oczywiście, personalizacja produkcji, także etykiet jest coraz bardziej powszechna. Jednak nadal jest to mała część rynku ok 5% – jeżeli chodzi o personalizację – natomiast procentowy udział druku cyfrowego w etykiecie to ok. 8-12%.

Warto zwrócić uwagę na dynamiczny rozwój technologii inkjet, której w żadnym przypadku nie można pominąć. Mój powrót do Heidelberga i Gallusa jest między innymi spowodowany tym, że pojawiła się w ofercie nowa cyfrowa maszyna drukująca, która była prezentowana między innymi na LabelExpo czyli LabelFire. I jeżeli chodzi o druk cyfrowy, to model ten oferuje najwyższą jakość druku z dostępnych dzisiaj na rynku w technologii inkjet. To absolutnie nowa technologia i w dodatku autorska (jeżeli chodzi o oprogramowanie) firmy Heidelberg. Ta technologia idealnie wpasowuje się w segment rynku opakowań i etykiet.

Natomiast nowa maszyna analogowa Labelmaster jest bardzo atrakcyjna pod względem cenowym, biorąc pod uwagę mnogość rozwiązań w niej zastosowanych. Charakteryzuje się prostotą konstrukcji i bardzo dobrą jakością druku.

Zdajesz sobie sprawę z oczekiwań stojących w stosunku do Ciebie przy powrocie do firmy Heidelberg? Przypuszczam, że są znacznie wyższe niż wtedy, kiedy pracowałeś poprzednio.

Gdybym nie wierzył w sukces tego projektu, zapewne nie podjąłbym się wyzwania jakim jest sprzedaż i dalszy rozwój marki Gallus na polskim rynku. W tej chwili skupiam się nie tylko na sprzedaży, ale także na części, z którą wcześniej nie miałem za bardzo do czynienia, to znaczy serwisem. To jest ten najważniejszy punkt. Obecnie mam wpływ na najistotniejszą część tego biznesu – reakcję na potrzeby klienta. To właśnie serwis posprzedażny jest najważniejszym i kluczowym argumentem w rozmowach o kolejnych inwestycjach.

Dwa lata według Ciebie to dużo?

To zależy, na co te dwa lata przeznaczamy. Jeżeli na swój rozwój, zdobywanie wiedzy i kształcenie się – to jest to dobrze zainwestowany czas. Każdy człowiek ma inne postrzeganie czasu. Przy tak pędzącym świecie, stanie w miejscu jest po prostu cofaniem się. Ja sobie na to nie mogę pozwolić.

Jakie są Twoje wyzwania w obszarze Gallusa w Polsce?

Zależy mi na tym, by Gallus był kojarzony nadal z firmą stabilną, dobrą jakościowo i technologicznie. Trzeba oczywiście zaspokajać oczekiwania klientów i osiągać zamierzone targety sprzedażowe. Na pierwszym miejscu będę zawsze stawiał dobro naszych klientów.

Nie można inaczej tego powiedzieć. Masz teraz możliwość kreowania tego rynku, jak mało kto.

Bardzo mnie to cieszy. I wiem, że jak rozmawiamy na temat druku cyfrowego, to już wszyscy myślą, że Heidelberg nie będzie nic innego oferował. Zresztą nie jest to chyba już tajemnicą od dawna, że rozwój technologii cyfrowych w firmie Heidelberg jest jednym z kluczowych tematów. I od tego nie uciekniemy. Niemniej jednak, maszyny analogowe nadal są w ofercie i nie zmieni się to w najbliższych latach. Nowe platformy są tego dowodem – Labelmaster.

Gallus dąży w swoich działaniach do pewnego rodzaju unifikacji rozwiązań. Na jednej platformie łatwiej jest pracować nam, jako firmie dostawczej, ale również naszemu klientowi, który może z czasem po prostu rozbudowywać swoje poszczególne maszyny o nowe zespoły drukujące, czy uszlachetniające lub wymieniać stare na nowe.

Tych rozwiązań (różnorodnych platform) wcześniej było dużo. Koszty produkcyjne są tutaj naprawdę ogromne. Takie zmiany konstrukcyjne w zakresie technologii, zarówno analogowej jak i cyfrowej, zawsze zajmują trochę czasu, ale jest to jedyna droga do tego, by osiągnąć sukces rynkowy. Gallus już ma te platformy dopracowane. Wprowadzenie jednak takiej nowej platformy oznacza najczęściej wymianę działających już maszyn na rynku i jest to proces.

Na pewno te wszystkie działania przełożą się bezpośrednio na lepszy kontakt z naszym klientem, a serwis ma być po prostu realizowany na najwyższym poziomie.

Wiesz, że w momencie informacji o Twojej nowej (starej) pracy – konkurencja zwiększa swoje wysiłki?

To pozwoli naszym klientom jeszcze lepiej przyjrzeć się każdej ofercie. To w sumie przecież dla dobra klientów konkurencja wśród dostawców jest potrzebna. Nic tak nie działa dobrze, jak konkurencja. Jakość usług pnie się w górę. Priorytetem jest jakość obsługi klienta.

Przejdźmy do rozwiązań technologicznych. Przybliż naszym czytelnikom te najważniejsze, które dla Ciebie są wyznacznikiem jakości i nowoczesności.

Według mnie najważniejszymi obecnie rozwiązaniami są rozwiązania w zakresie maszyn hybrydowych – czyli łączenie poszczególnych technologii druku w obrębie jednej maszyny. Innym ważnym wyznacznikiem jest sama automatyzacja produkcji, zmniejszenie odpadu oraz wzrost produktywności poprzez zastosowanie nowoczesnych rozwiązań konstrukcyjnych.

Co powiesz o nanotechnologii?

Według mojej oceny nanotechnologia nie jest nadal technologicznie gotowa do masowej produkcji. Dotychczasowe rozwiązania techniczne, prezentowane podczas różnego rodzaju targów branżowych, są nadal w fazie laboratoryjnej i nie mają nic wspólnego z rozwiązaniami wykorzystywanymi do masowej produkcji poligraficznej. Słowo Nano jest „wytrychem” w poligrafii, bo na jego dźwięk reagują niemal wszyscy. To jednak nic tutaj się nie wydarzyło. Obecnie zastosowana rozdzielczość druku w maszynach LabelFire jest taka sama jak w przypadku rozwiązań technologicznych firmy Landa, która jak wiemy jest prekursorem w nanotechnologii. Z naszego puntu widzenia technologia ta nie wnosi niczego istotnego w chwili obecnej. Według mnie rzetelność informacji jest najważniejsza. Nano to coś, co może będzie w przyszłości, ale dzisiaj nie jest to dopracowana technologia.

Życzę Ci dalszych sukcesów i spotkajmy się za rok, by podsumować Twoje działania.

Dziękuję za możliwość podzielenia się swoimi spostrzeżeniami z czytelnikami Świata Poligrafii.

Rozmawiał MIROSŁAW PAWLIŃSKI

- reklama -