Dni Otwarte firmy Golton, zorganizowane w dniach 3-4 czerwca br., były dla nas doskonałą okazją do krótkiej rozmowy z Ireneuszem Osińskim, wiceprezes zarządu przedsiębiorstwa, z którym omówiliśmy kwestie świadomości polskiej poligrafii w obszarze integracji rozwiązań informatycznych wspierających pracę drukarń.

Czy świadomość drukarni jest istotnym faktorem w przypadku obszaru oprogramowania?

Ireneusz Osiński: Świadomość rynku jest istotna i nieprzerwanie ona rośnie. Osobiście jestem powiązany z rynkiem wdrożeń od 6-7 lat, więc na przestrzeni już stosunkowo długiego okresu mogę z pewnej perspektywy ocenić ten wzrost. Mimo wszystko, polski rynek poligraficzny oceniany jest, w kontekście zaawansowania wdrożeń oprogramowania, jako zacofany w porównaniu do innych rynków regionalnych Europy. Dotyczy to tak systemów wewnętrznych drukarni, jak i jej systemów zewnętrznych, czyli ukierunkowanych na pozyskanie i obsługę klienta.

Ireneusz Osiński

Wydaje mi się także, że część winy za taki stan rzeczy ponoszą również dostawcy, którzy nieumiejętnie komunikują się z odbiorcami, najczęściej używając niezrozumiałej dla przeciętnego śmiertelnika nomenklatury.

To spore uogólnienie, ponieważ akurat w tym zakresie nie mamy sobie nic do zarzucenia, choć faktycznie zdarza się, że informatycy mają tendencję do, powiedzmy to, specjalistycznego komunikowania się, zapominając czasem, że nie wszyscy odbiorcy muszą biegle poruszać się w obszarze zagadnień IT.

Problemem jest też samo definiowanie pewnych rozwiązań, co w przypadku oprogramowania dotyczy szczególnie Web-to-Print.

Web-to-Print jest bardzo różnie pojmowany i bardzo często nie ma tu znaczenia czy mówimy o bardzo dużej, czy niewielkiej drukarni.  W wielu przypadkach Web-to-Print traktowane jest niestety jako zwykła strona internetowa. Drukarnie wychodzą jeszcze z założenia, że Web-to-Print to dobry layout za 1000 zł, a całości wdrożenia to 3 dni. To tak nie działa.

Dlatego tak istotny z naszego punktu widzenia jest okres ofertowy i czas przed podpisaniem umowy. Musimy w nim nie tylko zbadać procesy zachodzące w danej drukarni, ale także odpowiedzialni jesteśmy za proces doradztwa i odpowiedzi na potrzeby klienta, nawet jeśli nie zostały one jeszcze wyartykułowane. Wdrożenia często się ze sobą łączą i przeplatają, więc rozmowa o jednym narzędziu może spowodować przeniesienie ciężaru wdrożenia na zupełnie inne rozwiązanie.

Myślę, że polskie drukarnie nie do końca zdają sobie sprawę z kompleksowości Web-to-Print, tj. jak jego wykorzystanie wpływa na właściwie wszystkie elementy pracy drukarni, a także jakiego zaplecza wymaga.

Nawet gdybyśmy postawili najwspanialszy system Web-to-Print, to bez odpowiedniego podejścia, działań, jakie firma musi wykonać, i środków, jakie musi ona na to wyłożyć, nie ma co mówić tu o sukcesie, ponieważ bez odpowiedniego zaplecza po prostu nie uda się stworzyć wydajnego kanału sprzedaży i dotarcia do klienta.

- reklama -

ANKIETA DLA CIEBIE!

O ile musisz podnieść cenę za usługę/produkt, by jak najszybciej i realnie nadrobić straty spowodowane pandemią?