- reklama -

Nie ma chyba w polskiej poligrafii nikogo, kto nie znał lub nie kojarzyłby postaci Jacka Kuśmierczyka. Właściciel przedsiębiorstwa Grafikus, kanclerz Polskiego Bractwa Kawalerów Gutenberga, opowiada nam w niedługim wywiadzie o wrażeniach z drupy, tendencjach rynkowych, a także wyzwaniach i szansach polskiej poligrafii. Pytamy o drupę, bo od wielu dekad była wyznacznikiem pewnych trendów w poligrafii. Ta edycja była jednak pod każdym względem wyjątkowa. Chociażby dlatego, że już kilka tygodni po nich zapadła na linii informacyjnej ogromna cisza.

Jakie są Twoje wrażenia po targach drupa 2016? Jakie wnioski towarzyszyły udziałowi w imprezie?

- reklama -

Uważam, że targi drupa 2016 były dużą niespodzianką. Tak naprawdę część osób nie wiedziała czego się spodziewać oraz na ile będzie się odczuwać pewną schyłkowość rynku poligraficznego. Kilka lat bardzo silnej konkurencji alternatywnych sposobów przekazu obrazu i tekstu oraz ogromne budżety reklamowe przeznaczone na promocję alternatywnych mediów musiały zrobić swoje.

Miłym zaskoczeniem był fakt widoczny na targach, że pomimo wielu przeciwności druk ma się nadspodziewanie dobrze. Zatem w zasadzie jedynym obszarem, który wykazuje zdecydowane spadki to produkcja gazet papierowych. Na niższym, lecz stabilnym poziomie znalazły się nakłady czasopism społeczno-ekonomiczno – politycznych a zupełnie dobrze radzą sobie magazyny kolorowe oraz branżowe i hobbystyczne.

Natomiast produkcja dziełowa ma się moim zdaniem bardzo dobrze. Nikt się nie spodziewał, że będzie taki renesans zainteresowania książką i powrót mody na obcowanie z nią. Ten stan rzeczy nie jest związany z konkretnym regionem czy warstwą społeczną. Można wiec powiedzieć, że to trend ogólnoświatowy. Duże wartości produkcji poligraficznej zawdzięczamy m.in. drukowi cyfrowemu, który tworzy kategorie dotąd nieznane. Dziś mamy już opcje zadrukowywania powierzchni karoserii samochodowych, co jeszcze kilka lat temu nie było możliwe. Drukujemy na kamieniu, szkle, meblach, tkaninach a nawet w przestrzeni! Czyli możliwości nie ogranicza technologia a jedynie ludzka pomysłowość.

Jacek Kuśmierczyk

Jak Grafikus ma się w obecnej rzeczywistości ?

Staramy się iść drogą, którą nakreśliliśmy już dość dawno dla całego rynku poligraficznego. Od kilku lat konsekwentnie przekonujemy wszystkich czołowych graczy, aby poważnie myśleli o łączeniu swoich przedsiębiorstw. Silnie rozdrobniony potencjał nie sprzyja konkurencyjności całego naszego przemysłu w kontekście konkurencji ogólnoeuropejskiej. Dużo szybciej możemy zarabiać pieniądze lub wzmacniać swoją pozycję na rynku, przejmując inne firmy lub łącząc je, niż wtedy gdy miliony inwestujemy w sprzęt. Jesteśmy tego doskonałym przykładem.

Dwie firmy: Grafikus i Ink Polska, które w tej chwili, po połączeniu noszą nazwę GRAFIKUS wytyczają drogę do sukcesu. To było dla nas wyzwanie: różne kultury pracy, biznesu i wreszcie funkcjonowania na rynku, ale się powiodło. Jak się okazuje, łącząc nasze kompetencje, wiedzę i doświadczenie możemy w dość niedalekiej przyszłości, osiągnąć realne korzyści nie tylko ekonomiczne.

Czy sytuacja polityczna w naszym kraju ma jakiś wpływ na branżę poligraficzną w Polsce?

Poligrafia jest na szczęście od wielu lat stosunkowo od polityki niezależna. Ostatni rok był okresem spowolnienia inwestycji, co w części przypadków tłumaczono sytuacją polityczną, co moim zdaniem było przesadą. Powodem była raczej mniejsza dostępność funduszy europejskich. Fakt ten zaistniał nie dlatego, że pieniędzy nie ma, tylko ze względu na małą drożność kanałów dystrybucji i to jest niewątpliwie wynikiem decyzji politycznych.

Konieczność poprawy sytuacji oraz uproszczenia zasad dostępu do dotacji, to bardzo ważne zadanie dla rządzących. Wydaje się, że temat promocji naszej branży, o którym czasami rozmawiamy, dzisiaj staje się bardzo ważny. Chodzi o pozytywny lobbing na rzecz poligrafii. W tym miejscu przypominam, że w ostatniej perspektywie europejskiej polskie drukarstwo było w absolutnej czołówce branż beneficjentów.

Wyzwania na najbliższy czas?

Bardzo istotnym wyzwaniem i powtarzam to jak mantrę, jest poważne i pragmatyczne podejście do kwestii szkolnictwa zawodowego. Mówię to od 6 lat i będę zapewne czynił to jeszcze wielokrotnie. Jako Polacy nie mamy problemu w kształceniu inżynierów, ekonomistów, lekarzy, natomiast nasze szkolnictwo zawodowe jest nadal na opłakanym poziomie. Zwłaszcza poligraficzne. Branża, która jak wspomniałem inwestuje i rozwija się bardzo dynamicznie nie ma dzisiaj stabilnego zaplecza w postaci kadr.

Czy jest jakiś temat w poligrafii, na który zwróciłeś uwagę i z jakichś względów go specjalnie polecasz?

Rady i wskazówki które można polecić uwadze koleżanek czy kolegów z branży sprowadzają się do podjęcia trudu kreatywnego myślenia o oferowanych usługach i produktach. Klienci są gotowi zapłacić premię za rozwiązania unikalne, nowatorskie, innowacyjne, które pomogą im wyróżnić się w percepcji bardzo wymagającego współczesnego konsumenta. Powinniśmy starać się być integratorami elementów składających się na finalny sukces rynkowy produktów, bowiem w przeciwnym razie nagroda w postaci wysokiej marży nie trafi do naszych kieszeni. Że nawiążę do trafnej definicji wymagań dzisiejszego rynku: Sztuką jest się pięknie wyróżniać!

Rozmawiał Mirosław Pawliński

- reklama -

A N K I E T A

Ankieta

W każdy poniedziałek jedno pytanie w naszej ankiecie. tematy różne i przeróżne. Zarówno technologie, innowacje, finansowanie, opinie itd. Komentarz redakcyjny zawsze w kolejnym tygodniu. Zapraszamy do stałego śledzenia naszych pytań. Być może posłużą one przygotowaniu znacznie większego opracowania.

Komentuj

Wprowadź swój komentarz
Proszę wprowadź swoje imię